Niskie poczucie własnej wartości sprawia, że nie podejmujesz prób. Nie wierzysz, że zasługujesz na coś lepszego.
Godzisz się na minimum. Dajesz robić sobie krzywdę.
Tłumienie emocji sprawia, że wybuchasz. Czasem nie czujesz kompletnie nic. Odłączasz się od siebie samego. Wpadasz w stany depresyjne.
Nie potrafisz szczerze komunikować swoich potrzeb i masz problemy z asertywnością, przez co ludzie „wchodzą Ci na głowę”. Potrzebujesz ich, nie chcesz zostać sam. Przeraża Cię ta wizja. A jednocześnie zjada Cię frustracja, bo jesteś wykorzystywany.
Nie wiesz co to relaks. Nie potrafisz odpoczywać, bawić się, cieszyć. Nigdy nie czujesz się na tyle komfortowo i bezpiecznie.
Jesteś wyczerpany – tyle robisz dla innych, dla siebie nie potrafisz zrobić nic. Poza dobrą miną do złej gry, bo jeszcze by się wydało, co tam się kryje w Twoim wnętrzu…
Czujesz o czym mówię?
Jeśli tak, możliwe, że wychowywałeś się w domu z problemem alkoholowym lub w środowisku, którym rządziły inne dysfunkcje. Skutkiem dorastania w takiej dynamice może być wykształcenie się syndromu dorosłego dziecka alkoholika (DDA) lub dorosłego dziecka z rodziny dysfunkcyjnej (DDD). Brzmi enigmatycznie, wiem. Już tłumaczę temat rozkładając go na czynniki pierwsze.
Czym charakteryzuje się osoba z syndromem DDA/DDD?
Brzmi to obciążająco – wiem. I tak też jest – jest to niewiarygodnie wymagające i obciążające. Natomiast stanie na własnych nogach, życie na swój rachunek, wiąże się z wielkimi możliwościami.
Wejście w dorosłość to dla osób z syndromem DDA ogromna szansa na załatanie deficytów, zbudowanie nowych strategii radzenia sobie i uwolnienie się od mechanizmów, które już im nie służą.
Teraz Ty decydujesz o swoim życiu.